14 lutego 2018

BESKID ŻYWIECKI: PILSKO WE MGLE

Z naszym tegorocznym wyjazdem w góry nie wstrzeliliśmy się w białą zimę. Nie znaczy to, że zimy nie było. Była, nawet taka, że zdąrzyliśmy zmarznąć. Była, ale tylko wysoko w górach. Trzeba się była trochę powspinać (lub wjechać kolejką) aby znaleźć śnieg.
Na Pilsku (drugim co do wielkości szczycie Beskidu Żywieckiego) na 1557 m n.p.m. śniegu było sporo. Na naszą wycieczkę na szczyt wybraliśmy chyba jeden z gorszych dni, niebo było całkowicie zachmurzone, a porywisty wiatr ganiał chmury i mgły w każdą stronę.

3 lutego 2018

STYCZEŃ W BESKIDZIE ŻYWIECKIM

Jeszcze tydzień temu byliśmy w trochę innej rzeczywistości. Pięknej, zimowej. Prawdziwej zimy brakuje chyba nie tylko mi. Rok temu znaleźliśmy ją na Skrzycznem, tym razem postanowiliśmy poszukać troszkę dalej - w Beskidzie Żywieckim.
I choć w dniu naszego przyjazdu halny zwiał cały śnieg i w rezultacie było tam mniej śniegu niż w Warszawie, zimę udało nam się znaleźć.

23 stycznia 2018

GRUZJA: KACHETIA, KRAINA WINEM PŁYNĄCA

Kachetia to główny region uprawy winorośli w Gruzji  - stąd właśnie pochodzi 70% gruzińskiej produkcji win. I faktycznie wina, winnice i winiarnie można tam spotkać na każdym kroku. Jednym z najbardziej malowniczych zakątków Kachetii, oprócz monastyrów David Garedża (które odwiedziliśmy już dwukrotnie), jest miasteczko Signagi. W 2017 roku dotarliśmy tam po raz pierwszy. Signagi położone jest na wzgórzu, otoczone murami obronnymi jeszcze z 18 wieku z których rozciąga się widok na Równinę Alazańską oraz góry Kaukazu (o ile jest przejrzyste powietrze). 

18 stycznia 2018

GRUZIŃSKA DROGA WOJENNA: CZYLI RUSZAMY W GÓRY

Każdy kto był w Gruzji i podróżował po kraju musiał jechać Gruzińską Drogą Wojenną. To główna droga prowadząca z Tbilisi na północ przez Kaukaz i osławioną Stepancmindę z górującym nad nią Kazbekiem aż po granicę z Rosją (zwaną Wrotami Kaukazu). Podczas wyjazdu do Gruzji w 2017 roku nie mogło zabraknąć i tego regionu. Jechaliśmy jednak w całkiem innych okolicznościach pogodowych niż rok wcześniej. Przede wszystkim skupiliśmy się tego dnia tylko na tej trasie, pokonaliśmy ją w ciągu dnia, oglądając wszystko w pełnym świetle, mieliśmy czas na nieśpieszny obiad i milion przystanków. To był dzień z cyklu tych, gdzie droga sama w sobie jest celem. 

13 stycznia 2018

KOLOROWA GRUDNIOWA WARSZAWA

Jeden z zimowych, mroźnych wieczorów ostatnich dni starego roku spędziliśmy na stołecznej starówce. Dzień przed sylwestrem w zimny, grudniowy wieczór wspięliśmy się na wieżę kościoła Św. Anny. Na Placu Zamkowym było pełno ludzi, tłumy sunęły to w jedną, to w drugą stronę. Było głośno i gwarno. Nawet na wieżę docierały głośne dźwięki sylwestrowych hitów. Królowało oczywiście Despacito. 

8 stycznia 2018

GRUZJA: USZBA I JEZIORA KORULDI

Jeziora Koruldi położone wysoko w górach Kaukazu u stóp potężnej Uszby były zaplanowane na jeden z dni naszego sierpniowego pobytu w Gruzji (całkowicie inaczej niż w 2016 roku, kiedy to do jezior pojechaliśmy w przypływie porannych chęci).

Podobnie jak rok temu część trasy udało nam się pokonać autem i znowu wjechaliśmy wysoko na kaukaskie polany, teraz już nie zielone. Była końcówka sierpnia, brązowo-żółte trawy kontrastowały z błękitem nieba.
 

31 grudnia 2017

CAŁY ROK W 52 KADRACH

Rok 2017, 52 tygodnie, 52 weekendy. Minęły szybciej niż się spodziewaliśmy. Dużo się działo.
52 kadry to 52 weekendy 2017 roku, które starliśmy się maksymalnie wykorzystać.   
W rezultacie jedne były wykorzystane w 100%, inne wpadły do pudła podpisanego „domowe lenistwo na kanapie”. 

Będzie dużo Mazowsza i dużo Lubelszczyzny, gdzie mamy swoje Rodziny i staramy się je odwiedzać mniej więcej raz w miesiącu.
Będą też wszystkie bliższe i dalsze miejsca, które udało nam się w tym roku odwiedzić. Będzie piękna zimna na południu Polski,  wiosenne wycieki po Mazowszu i majówka w Kotlinie Kłodzkiej. Będzie magiczne i egzotyczne Podlasie i weekendowe spacery po stolicy. Będzie ponowny wyjazd do Gruzji i upalne 2 tygodnie na Kaukazie. Będzie jesienna Jura Krakowsko-Częstochowska i grudniowy wyjazd do Dubaju. Będzie sporo Warszawy, w której mieszkamy, i w której czasami zostajemy aby najzwyczajniej w świecie „pomieszkać u siebie w domu”. Bo wbrew pozorom i temu, że bardzo lubię wyjeżdżać, bardzo lubię też swoje cztery kąty.  

# 1 Świąteczne Iluminacje Warszawy 
Był początek stycznia, na zewnątrz -15 st. zimna, śnieg skrzypiał pod butami, palce zamarzały. My opatulani w kilkanaście warstw ubrań spacerowaliśmy po stołecznej starówce.  

Korzystanie z treści oraz zdjęć bloga POLOWANIE NA MOTYLE (renata-fotografia.blogspot.com) bez wiedzy właściciela jest zabronione. (Dz. U. Nr 24, poz. 83)
Obsługiwane przez usługę Blogger.