23 listopada 2019

JESIENNE RUDAWY JANOWICKIE

Rudawy Janowickie odwiedziliśmy przy okazji wizyty w Górach Kaczawskich. Na jeden dzień ruszyliśmy trochę na południe, gdzie czekały nas kolejne zachwyty.
Jesień tego roku była tak piękna, że nawet zwykły las wyglądał jak z bajki. A Rudawy oferowały znacznie więcej. Zaczęliśmy od Kolorowych Jeziorek, w mieniących się różnymi odcieniami, a skończyliśmy na szczycie Sokolików w Górach Sokolich skąd podziwialiśmy piękny, jesienny zachód słońca z rozległą panoramą okolicy. Odwiedziliśmy też Szwajcarkę, podobno najpiękniejsze schronisko w Polsce, któremu faktycznie uroku nie można odmówić.
Było pięknie, pogoda była piękna, piękna jesień, mało ludzi. 
Idealne warunki do podróżowania. 

14 listopada 2019

KORFU (CZ IV): NAJBARDZIEJ WŁOSKA CZĘŚĆ GRECJI

Na Korfu spędziliśmy czerwcowy tydzień. Tydzień pełen słońca i prawdziwie turystycznych miejsc.
Wyspa choć bardzo turystyczna ma też swoje małe, tajemnicze zakątki w które staraliśmy się uciekać. 
  • Cieszyliśmy się samotnością i bezkresną zielenią w zaczarowanych gajach oliwnych.
  • Zwiedzaliśmy małe wioski i większe miasteczka, choć bardziej włoskie niż greckie.
  • Odkrywaliśmy plaże ukryte gdzieś pomiędzy górami, a z tych zatłoczonych uciekaliśmy gdzie pieprze rośnie (lub pojawialiśmy się tam o świecie).
  • Przemierzaliśmy północną część wyspy małym czerwonym autem, kręcąc się po wijących się drogach, na których czasami kończył się asfalt. 
  • Uciekaliśmy przed upałem, który dawał się bardzo we znaki.
  • Wjechaliśmy na najwyższy szczyt wyspy (gdzie upał był jeszcze większy) i podziwialiśmy, bliską na wyciągnięcie ręki Albanię.
  • Chłodziliśmy się w cieniu gajów oliwnych oraz w małych kafejkach popijając mrożone kawy (pyszne kawy!).
  • Wieczorami siadaliśmy w przyrożnych, zatłoczonych tawernach na pyszne jedzenie - mieszankę włosko-greckich smaków. 
  • Mieszkaliśmy w pięknym domku na wzgórzu z widokiem na morze, jak i w ciasnym, dusznym pokoju środku miasta, gdzie do 2-3 w nocy dudniła muzyka z pobliskiej dyskoteki. 
  • I jedliśmy najlepszy deser ever - grecki jogurt z miodem (to była z najlepszych rzeczy, jakie kiedykolwiek jadłam). 
Po tygodniu na Korfu, mogę śmiało powiedzieć: było ładnie, ale to nie to. Nie jest to miejsce jakich szukam w podróży. Był to miły, przyjemny czas, ale już tam nie wrócimy. Nie było zachwytów, takie turystyczne wyspy chyba nie dla nas. 

28 października 2019

KRAINA WYGASŁYCH WULKANÓW, GÓRY KACZAWSKIE I AGATY (CZ II)

Tajemnicze miejsce tuż obok Jeleniej Góry, schowane w cieniu sąsiednich Karkonoszy. Kraina pełna zagadek i skarbów przeszłości. Mało znana, bez tłumu turystów, co jest jej główną zaletą. Cicha i spokojna, pełna miejsc w których możesz być sam na sam z rozpływającą się w powietrzu tajemnicą.

Góry Kaczawskie: to będzie pewnie nasze odkrycie 2019 roku. Nawet się nie spodziewałam, że krótki, jesienny wyjazd w mało znane góry (które są w zasadzie bardziej pagórkami) wskoczy tak wysoko na listę najpiękniejszych miejsc jakie widzieliśmy i najlepszych wyjazdów na jakich byliśmy.
I oby najwięcej takich miejsc na przyszłość. 

Pierwsza część relacji z Krainy Wygasłych Wulkanów: 
KRAINA WYGASŁYCH WULKANÓW, GÓRY KACZAWSKIE I AGATY

Jesienne Góry Kaczawskie. W drodze na Skopiec.

26 października 2019

KRAINA WYGASŁYCH WULKANÓW, GÓRY KACZAWSKIE I AGATY


Góry Kaczawskie i Kraina Wygasłych Wulkanów, to obszar jeszcze mało znany w skali Polski. Leżący 10 minut jazdy od Jeleniej Góry często jest tylko bazą wypadową w pobliskie Karkonosze, ale Góry Kaczawskie same w sobie są tak atrakcyjne, że można spędzić tam i cały tydzień, każdego dnia odkrywając inne miejsca. Niewiele osób wie, że miliony lat temu niepozorne dziś pagórki były aktywnymi wulkanami, a wypływająca z kraterów lawa tworzyła niesamowite formacje skalne, które możemy podziwiać do dzisiaj. To właśnie geologiczna przeszłość tych terenów przyciągnęła nas w Góry Kaczawskie. Jednym z celów tego wyjazdu były poszukiwania agatów, wokół których kręcił się cały pobyt, ale atrakcji było tak dużo, że wstawaliśmy o świcie, aby nacieszyć się tym miejscem i przepiękną kolorową jesienią jaką tam zastaliśmy. 

Najpiękniejszy z naszych agatów

18 września 2019

BANGKOK PO RAZ DRUGI (CZ III)

Na zakończenie naszego pobytu w Tajlandii, przed powrotem do mroźnej Polski, spędziliśmy dwa ostatnie dni w Bangkoku. Tym razem zamieszkaliśmy z dala od turystycznego centrum - w dzielnicy Silom. Dwa dni minęły nam bardzo szybko, a my znowu zostaliśmy pochłonięci przez to miasto, tak bardzo, że nie umieliśmy trafić do hotelu :)

Podsumowując nasze ostanie chwile w Bangkoku:
  • odwiedziliśmy park Lumpini będący małą oazą spokoju w centrum ogromnej azjatyckiej metropolii,
  • podziwialiśmy tropikalne rośliny, w tym żywopłoty zrobione z roślin, które w domu hodujemy w doniczkach,
  • spacerowaliśmy po biznesowej części miasta przeciskając się w tłumie azjatyckich białych kołnierzyków,
  • mieszkaliśmy w hotelu, którego nie było na mapach, i do którego nie mogliśmy trafić, gdzie na śniadanie podawano bufet smakołyków w tym pyszny sticy rice w liściach bananowca,
  • widzieliśmy grube i tłuste warany wygrzewające się na słońcu, 
  • pojechaliśmy do China Town, gdzie przyszło nam przeciskać się pomiędzy rozstawionymi wszędzie stoiskami z owocami morza. To właśnie był charakterystyczny zapach tego miejsca, leżące w pełnym słońcu ryby i inne morskie stworzenia, 
  • jedliśmy w małych ulicznych jadłodajniach, z krzesłami na chodniku słysząc pęd skuterów niemalże ocierających się o nasze plecy,
  • odwiedziliśmy jedno z centrów handlowych, z którego wyszliśmy obładowani 6 kilogramami tajskich smakołyków (którymi notabene raczymy się do dzisiaj)
  • oglądaliśmy początek Święta Światła, który w parku Lumpini był obchodzony puszczaniem świecących wianków na wodę,
  • pędziliśmy oświetlonym tuk-tukiem po nocnym Bangkoku, jechaliśmy dosyć długo, bo przecież nasz hotel nie istniał również dla miejscowych :) 
  • przeszliśmy, w te dwa dni, dziesiątki kilometrów, aż zdarłam sobie sandały, a kiedy już się zmęczyliśmy wsiedliśmy w metro, które wiozło nas po wiaduktach wysoko nad miastem,
  • znowu niezmiennie dziwiliśmy się wszystkiemu co działo się dookoła, 

26 sierpnia 2019

KORFU (CZ III): KERKYRA WŁOSKA STOLICA WYSPY

Kerkyrę (lub jak kto woli po prostu Korfu) stolicę wyspy odwiedziliśmy ostatniego dnia tuż przed wylotem do domu. Wcześnie rano wsiedliśmy w autobus, który zabrał nas z turystycznego Sirari i mknąć przez góry i przełęcze po dwóch godzinach dowiózł nas do stolicy. To był bardzo upalny dzień, a upalny dzień w mieście jest jeszcze bardziej upalny. 
Nasze spacery rozpoczęliśmy od śniadania w jednej z małych knajpek tuż nad brzegiem morza (do której trafiliśmy gubiąc się w krętych ulicach miasta). A później w zasadzie cały dzień opierał się na włóczeniu się po tych samych krętych ulicach wyjętych rodem z włoskich miasteczek. Ciasne przejścia między wysokimi budynkami, pranie suszące się nad głowami, kolorowe vespy stojące gdzieś pod murem. I tylko greckie flagi łopocące na wietrze i menu w restauracjach sugerowały, że jednak nadal jesteśmy w Grecji. 

Cały dzień minął nam na kręceniu się bez celu po mieście, mieście, które jest podobno najpiękniejszą grecką stolicą. To był ostatni dzień naszego wyjazdu, więc po tych spacerach w upale czkał na już tylko powrót do domu. 

13 sierpnia 2019

NA DZIEŃ DO TOMASZOWA...

Kraina pełna baśni i legend. Ze źródłami których woda zmienia kolor, z małymi piaskowymi gejzerami, które budzą powszechne zainteresowanie. Z podziemnym światem którym rządzi zbój Madej. Zielona kraina przewiązana błękitna wstęgą wijącej się jak wąż Pilicy. Kraina z romańskimi korzeniami, w której posążek ze złota zmienia się w żywe dziecko. Z murami które pamiętają czasy XII-wiecznych królów. Kraina w której historia ciągle żyje, gdzie można dotknąć średniowiecznych murów i zamieszkać w starym opactwie cysterskim. Z prastarą puszczą w której zagubionego króla ratuje 12 lwów. Z puszczą na miejscu której dzisiaj stoi potężny kościół strzeżony przez groźne lwy.
I to wszystko zaledwie godzinę drogi od Warszawy. 
To co jedziemy? Na jeden dzień w okolice Tomaszowa? 

Korzystanie z treści oraz zdjęć bloga POLOWANIE NA MOTYLE (renata-fotografia.blogspot.com) bez wiedzy właściciela jest zabronione. (Dz. U. Nr 24, poz. 83)
Obsługiwane przez usługę Blogger.