12 listopada 2017

JESIENNA JURA KRAKOWSKO-CZĘSTOCHOWSKA

Zgodnie z tradycją jesiennych weekendów gdzieś na południu Polski, w tym roku nasz wybór padł na Jurę Krakowsko-Częstochowską i Szlak Orlich Gniazd. Mieliśmy zaledwie dwa dni (a jak się później okazało nawet mniej) na zobaczenie skarbów Jury. A jest ich zdecydowanie więcej niż myślałam.
Na ten weekend prognozy pogody nie były optymistyczne, miało padać. W piątkowy wieczór długą drogę z Warszawy skutecznie uniemożliwiały  nam gęste mgły. Na miejsce dotarliśmy około północy. Sobotni poranek też nie zwiastował dobrej pogody, mgły były tak gęste, że nie było wiele widać. A nasze plany ambitne. I udało się. Pogoda w sobotę była idealna. Piękna złota, polska jesień, słońce na błękitnym niebie i wapienne skały i mury średniowiecznych zamków.

Góra Zborów o wschodzie słońca

29 października 2017

GRUZJA: USZGULI, WIOSKA NA KOŃCU ŚWIATA

To był nas drugi dzień w Swanetii. Wstaliśmy wcześnie rano, kupiliśmy prowiant na śniadanie i ruszyliśmy w długą drogę, do Uszguli, najwyżej położonej wioski w Gruzji. A jeśli uznajemy, że Gruzja jest w Europie (nawet jeśli nie geograficznie, to kulturowo), jest to też najwyżej położona wioska w Europie. Ruszamy?

19 października 2017

PUSTYNNA GRUZJA I MONASTYRY W SKAŁACH

Było chyba milion stopni na plusie. Końcówka sierpnia. Żar lał się z bezchmurnego nieba. Słońce raziło w oczy i paliło skórę. A my? Mknęliśmy naszym autem przez gruzińską pustynię w kierunku granicy z Azerbejdżanem do monastyrów David Garedża ukrytych pośród skał. Rok temu przemierzaliśmy tę trasę miesiąc wcześniej - było zdecydowanie więcej zieleni (o ile można powiedzieć, że na takiej półpustyni jest zieleń). Teraz szare, wyschnięte trawy sięgały aż po horyzont, a drogę przebiegały stada krów, koni i osłów. 

11 października 2017

KUTAISI: NA GRUZIŃSKIM TARGU

Tego dnia czekała nas długa droga na północ Gruzji. Jechaliśmy do ukrytej wśród gór Kaukazu Swanetii, Przed wyjazdem z miasta ruszyliśmy po zapasy na drogę prosto na gruziński targ. 

30 września 2017

HANOI (CZ I): PORANEK W STOLICY WIETNAMU

Do Hanoi dotarliśmy wcześnie rano, słońce dopiero wschodziło. Po całej nocy spędzonej a autobusie w drodze z Hoi An, połamani, zmęczeni, niewyspani marzyliśmy tylko o wygodnym łóżku. Ale niestety nie było nam to dane. Dotarliśmy do hotelu, ale nasze pokoje były jeszcze zajęte (nic dziwnego normalni ludzie śpią jeszcze) więc zostawiliśmy bagaże i ... ruszyliśmy w miasto. Czy o szóstej rano w Hanoi coś się dzieje? I to jak dużo. Co prawda turyści śpią, ale dla tubylców zaczął się już nowy dzień. Miasto oświetlały ciepłe promienie wschodzącego słońca, szliśmy w sumie bez konkretnego celu przed siebie. Zahaczając o targ na którym handel kwitł na całego, zjedliśmy tam  śniadanie (chyba najlepszą słodką bułką jaką kiedykolwiek jadłam). Mieliśmy wrócić do hotelu na 10:00 rano, kiedy nasze pokoje będą gotowe, ale Hanoi nas tak wciągnęło, że wróciliśmy dopiero wieczorem. 

20 września 2017

WIETNAM: TAM COC (HA LONG W MINIATURZE)

Rezerwat Tam Coc jest położony na południe od Hanoi. Mówi się, że Tam Coc to takie Ha Long na lądzie. Ja po Tam Coc spodziewałam się wiele, przede wszystkim widoku zielonych pól ryżowych. Ale tak jak było z Ha Long, tak i Tam Coc jakoś nie zachwyciło.
Usprawiedliwmy to pogodą i moim bardzo złym samopoczuciem tego dnia.

9 września 2017

GRUZJA: TBILISI PO RAZ DRUGI

Nasza tegoroczna podróż do Gruzji również zaczęła się w Tbilisi. Tym razem w stolicy zostaliśmy zaledwie kilka godzin, aby czym prędzej ruszyć w kierunku pięknej Swanetii. Po nocnym locie, taksówce do miasta, dotarliśmy do hotelu, w którym chcieliśmy spędzić dosłownie kilka godzin (zdrzemnąć się, przebrać, zjeść śniadanie i ruszyć na miasto). Wczesnym przedpołudniem, w koszmarnym upale (a jakże!) byliśmy już w drodze na starą część Tbilisi. 

Korzystanie z treści oraz zdjęć bloga POLOWANIE NA MOTYLE (renata-fotografia.blogspot.com) bez wiedzy właściciela jest zabronione. (Dz. U. Nr 24, poz. 83)
Obsługiwane przez usługę Blogger.