29 sierpnia 2012

SIERPNIOWE BABIE LATO


Zawsze kiedy jestem w domu staram się znaleźć czas po to aby (jak to mówią) się powłóczyć. Mam utartą schematyczną trasę spacerową tj. "droga pod młyn, przez stawy, w górę lasem, a potem przez pola na Zawodzie i z powrotem groblami do domu"
W zależności od ilości czasu, trasa ta jest bardziej lub mniej rozbudowana lub się trochę rozgałęzia, ale ogólnie zawsze opiera się na tym schemacie.
Spędziłam tam prawie 20 lat, i choć znam każdą ścieżkę, drzewo i miejsce, choć nic tam się nie zmienia (chyba, że pory roku) to nie wiedzieć czemu ciągle powtarzam swój rytuał. Po co? Sama nie wiem. Może po to aby poczuć się u siebie jeszcze bardziej swojsko, aby zobaczyć, że nie zapominam, i spróbować za każdym razem odkryć coś nowego (szczególnie na zdjęciach)...

27 sierpnia 2012

WIEDEŃ: WIEDEŃSKI SZYK (cz. 2)

Kolejną część wiedeńskich spacerów (czyli trzeci dzień naszego pobytu) rozpoczęliśmy trochę inaczej - wybraliśmy się bowiem na wzgórze Kahlenberg (po polsku Łysa Góra) - skąd roztacza się wspaniały widok na Wiedeń. Kahlenberg to jedno z wiedeńskich wzgórz, na których uprawia się winorośl - a sam Wiedeń to jedyna stolica na świecie, gdzie uprawia się winorośle w granicach miasta, osiągając przy tym imponujące wyniki (2,1 mln litrów rocznie).

19 sierpnia 2012

WIEDEŃ: PRZEPYCH WIEDEŃSKICH SALONÓW

Krótki lipcowy weekend spędziliśmy w Wiedniu, gdzie udaliśmy się, ostatnio tak popularnym - Polskim Busem. Do Wiednia dojechaliśmy rankiem, po całej (chcąc, czy nie chcąc - meczącej) nocy spędzonej w autobusie. Po krótkiej wizycie w naszym hotelu, gdzie zjedliśmy śniadanie i zostawiliśmy walizki - udaliśmy się na zwiedzanie miasta.
Rozpoczęliśmy je od pałacu Schönbrunn - do którego zostaliśmy "doprowadzeni" przez dwie starsze Polki, które na widok ludzi patrzących na mapę i rozmawiających po polsku (czyli nas :)) chyba poczuły przypływ patriotycznych uczuć i chęć pomocy :)
Sam pałac Schönbrunn przypomina Wersal i podobno został zbudowany właśnie na podobieństwo Wersalu. Jest otoczony ogromnymi (francuskimi oczywiście) ogrodami - po których krążyliśmy w niemiłosiernym upale, co chwilę uzupełniając braki płynów we wszędobylskich studzienkach. Nie wiem czy wiecie, że wiedeńska woda jest jedną z najczystszych na świecie. Wiedeń taką wodę zawdzięcza górskim źródłom w Alpach - dlatego też bez obaw można ją pić ze wszystkich ujęć znajdujących się w mieście.

10 sierpnia 2012

KOZŁÓWKA: W PAŁACOWYCH OGRODACH

Dzisiaj kolejna część pleneru Kasi i Marcina - tym razem już nie pole kukurydzy, a eleganckie, pałacowe ogrody w Kozłówce. Było kolorowo, śmiesznie i energicznie. Młodzi biegali, skakali, kładli się na trawie, w kwiatkach, nosi na rękach (bardziej Marcin Kasię - niż odwrotnie), wchodzili na bramy.... Zresztą zobaczcie sami...
A Kasi i Marcinowi raz jeszcze wszystkiego najlepszego na nowe wspólne życie!

7 sierpnia 2012

ŚLIWKI ROBACZYWKI

... wspomnienia schyłku wakacji w dzieciństwie - smak dojrzałych granatowych śliwek, zbieranych w wiklinowe kosze, zjadanych w niebezpiecznie dużych ilościach, których nigdy nie było dosyć...

W ostatni weekend uzupełniłam swoje niedobory śliwkowych smaków, zaopatrzyłam się w nie na cały tydzień, a przy okazji zrobiłam kilka zdjęć...

2 sierpnia 2012

BUSZUJĄC W KUKURYDZY

Jedną z lipcowych sobót spędziliśmy z Kasią i Marcinem w Kozłówce w Pałacu Zamoyskich. Przez kilka godzin, w czasie gdy nad nami krążyły burzowe chmury, "biegaliśmy" wokoło parkowych alejek i kwiatowych rabat (niekiedy umierając ze śmiechu).
Później, kiedy już zaczęło padać - przenieśliśmy się na pole kukurydzy :)
I tak oto poniżej kilka "kukurydzianych" zdjęć.

Korzystanie z treści oraz zdjęć bloga POLOWANIE NA MOTYLE (renata-fotografia.blogspot.com) bez wiedzy właściciela jest zabronione. (Dz. U. Nr 24, poz. 83)
Obsługiwane przez usługę Blogger.