22 grudnia 2013

BOŻE NARODZENIE ZA PASEM....

Święta już za chwilę. Teraz jeszcze czas na ostatnie zakupy, porządki i przygotowania. Dom pachnący malowanymi piernikami; kolorowa, przystrojona choinka; prezenty pochowane przed ciekawskim wzrokiem dzieciaków i całe to przedświąteczne (podobno miłe) zamieszanie…

20 grudnia 2013

SYCYLIA: MOJE PRYWATNE NAJ...FAJNIEJSZE SCHODY

Dzisiaj słów kilka o dwóch sycylijskich miejscach, które w mojej ocenie są najciekawszymi ze wszystkich jakie odwiedziliśmy. Mowa tutaj o Caltagirone, małym miasteczku na południowym zachodzie wyspy i niezwykłych Schodach Turków położonych nieopodal Agrigentu. Przez 7 dni objechaliśmy wyspę dookoła, widzieliśmy wiele miast, plaż, małych wiosek i krajobrazów, ale to właśnie te dwa miejsca, a właściwie para sycylijskich schodów znalazły się na szczycie mojej listy.



10 grudnia 2013

SYCYLIA: ZIMNA I WIETRZNA ETNA

Druga część relacji z wyjazdu na Sycylię (pierwsza była o jedzeniu), będzie o zimnej, mglistej i wietrznej Etnie. Etna to  najwyższy i największy wulkan w Europie, ma ponad 270 kraterów bocznych, a lawa z każdym wybuchem znajduje sobie nową drogę. 

8 grudnia 2013

PRZEDŚWIĄTECZNY WARSZTAT

Suszone pomarańcze, pachnące laski cynamonu, sosnowe szyszki, włoskie orzechy plus trochę kolorowych wstążek, nici i filcowe wycinanki. Chwila wolnego czasu i już mam gotowy swój zestaw ozdób choinkowych. A jak u Was przedświąteczne przygotowania?


2 grudnia 2013

PUSZCZA BIAŁA PACHNĄCA IGLIWIEM

Grudzień przywitał wszystkich deszczem i przenikliwym wiatrem. Było szaro, padało, a nieustający wiatr targał wszystkim, co stanęło na jego drodze. Z tego też powodu nasz niedzielny spacer ograniczył się jedynie do krótkiej przechadzki leśnym duktem puszczy Białej. W lesie było spokojnie i cicho, wysokie sosny chroniły przed wiatrem. Pachniało świeżo ściętym drzewem i sosnowym igliwiem - przypominając o nadchodzących świętach. O zimnej grudniowej niedzieli przypominał tylko wiatr hulający w koronach ogromnych puszczańskich sosen... 


24 listopada 2013

WILNO: SIERPNIOWA SOBOTA NA WSCHODZIE

Przy okazji naszego krótkiego pobytu na Suwalszczyźnie (o którym już pisałam) na jeden dzień wyskoczyliśmy do Wilna. Upalna, sierpniowa sobota dostarczyła nam niemałą garść wrażeń. Zwiedzaliśmy, spacerowaliśmy, objadaliśmy się ziemniaczanymi potrawami, oglądaliśmy startujące balony starając się wykorzystać ten dzień do granic możliwości. 

13 listopada 2013

SUWALSZCZYZNA: BAŚNIOWA KRAINA


Wspominałam już, że jeden z sierpniowych weekendów spędziliśmy na Suwalszczyźnie. Kiedy dookoła panowały męczące upały my wybraliśmy się na polski biegun zimna. I choć było chłodniej niż w pozostałych częściach kraju i musieliśmy (szczególnie wieczorami) zakładać ciepłe polary i skarpety, to pogoda pomimo wszystko dopisała. Zimne i deszczowe poranki zmieniały się niespodziewane w upalne południa, a czarne burzowe chmury grały w berka ze słońcem na niebie.

11 listopada 2013

SŁODKIE BUKIETY

Październikowy ślub. Rześkie powietrze i ostre jesienne słońce. Dawno niewidziani znajomi ze szkolnych ław. I przede wszystkim przemiła Para Młoda - Asia i Adrian. To dla nich był ten kolorowy bukiet z lizaków, skończony na chwilę przed wyjazdem na ślub. Chyba coraz bardziej zaczynają mnie bawić takie "robótki ręczne". 
A Asi i Adrianowi raz jeszcze wszystkiego dobrego na wspólnej drodze życia!

29 października 2013

SYCYLIA: SMAKI U STÓP WULKANU

Relację z wyjazdu na Sycylię zacznę dosyć nietypowo, bo od jedzenia. Cały sycylijski tydzień upłyną nam na objadaniu się pizzą, makaronami i innymi lokalnymi smakołykami, o których naczytałam się przed wyjazdem. Pizze i makarony towarzyszyły nam najczęściej, ogromne porcje, których nie byliśmy w stanie przejeść, (choć i tak zamawialiśmy tylko 1/3 część serwowanych zestawów obiadowych).

U mnie i w sumie u nas wszystkich pierwsze skrzypce grały makarony, szczególnie te z owocami morza i regionalna pasta Alla Norma. Pasta alla Norma to pochodzący z Katanii przepis na makaron z pomidorami, bakłażanem i mega słonym serem ricotta. Dla mnie pycha!



23 października 2013

KAMPINOS: CZYLI CO SŁYCHAĆ W PUSZCZY

Pewnej wrześniowej niedzieli wyjechaliśmy poza Warszawę szukać ciszy i spokoju. Skierowaliśmy się na Truskaw, miejscowość położoną przy granicy Kampinoskiego Parku Narodowego i mieliśmy zamiar najzwyczajniej w świecie pochodzić po lesie, odpocząć od ludzi i miasta. Moje idealne wyobrażenia o spokojniej wycieczce zweryfikowały się już po dojechaniu na parking, na którym zajęliśmy jedno z ostatnich wolnych miejsc, a wszędzie dookoła kręcili się ludzie. Chyba, każdy wpadł na taki sam pomysł spędzenia niedzieli jak my...


28 września 2013

WRZESIEŃ: WARSZAWSKA JESIEŃ

Tegoroczna jesień przyszła zdecydowanym krokiem. Zabrała nagle ciepłe letnie słońce, miły podmuch wiatru, i nie przyniosła ze sobą babiego lata... Wzięła za to garść jesiennej pluchy, kilka wiader deszczu, worek przenikliwie zimnego wiatru i zmusiła do wygrzebania z szaf parasolek, kaloszy i ciepłych ubrań...
Ale i tak nie zniechęciła mnie do siebie... :)

11 września 2013

WRZEŚNIOWE SŁOŃCE

Ostatni weekend przyniósł słoneczną pogodę chyba w wielu zakątkach Polski. Nad Lubelszczyzną też świeciło ostre, jesienne słońce, spacery umilał ciepły, przyjemny wiatr. Turkusowo-błękitne niebo i zielone jeszcze drzewa przeglądały się w spokojnej tafli wody. Klucz żurawi szykował się już do odlotu... a ludzie korzystali z ostatnich podmuchów lata...


3 września 2013

JAKUBIE OCZY JAK Z KRESKÓWKI

Mały Kuba, którego znacie już z mojego poprzedniego posta, jest już coraz większy, ciekawy świata i wszystko ogląda swoimi wielgachnymi oczami...



21 sierpnia 2013

PIJE KUBA DO JAKUBA

W ostatni weekend miałam kolejny chrzest i kolejny chłopiec to mały Kuba. Chyba "puchatkowe" imię jest teraz na czasie. Poniżej kilka na szybko wybranych klatek z tego dnia.

6 sierpnia 2013

KRAKÓW CZARNO-BIAŁY



Moja ostatnia wizyta w Krakowie to chyba jeden z najdziwniejszych wyjazdów w moim życiu: decyzja podjęta na chwilę przed, 5 godzin w autobusie, 4 godziny w Krakowie (z czego przez 1,5 godziny padał deszcz) i 5 godzin drogi powrotnej samochodem, taka to sympatyczna wycieczka...

30 lipca 2013

KTO RANO WSTAJE

Czasem warto wstać przed wschodem słońca, kiedy całe miasto jeszcze śpi, słychać tylko śpiew rozbudzonych ptaków, a białe mgły krążą w zaroślach. Warto wstać chociażby tylko po to aby otworzyć okno i przewietrzyć pokój. A przy okazji może uda Wam się zobaczyć coś ciekawego... jak mi w ostatnią niedzielę.

29 lipca 2013

ŚLUBNA MODA NA LOTTO

Dzisiaj coraz więcej Młodych Par w dniu ślubu zamiast kwiatów prosi o inny (często określony przez nich z góry) prezent. I coraz więcej Młodych Par od razu chce mieć milion w kieszeni. :) I dlatego proszą o kupony lotka. A żeby kupony ładnie udekorować - trzeba zrobić z nich bukiet. Pamiętacie, robiłam taki bukiet rok temu dla Sylwii i Marcina? 
A w tym roku 13 lipca taki bukiet powędrował do Kasi i Wojtka.
Tym razem zamiast wrzosów była lawenda, zamiast różu - fiolety, i miejmy nadzieję, że kupony były bardziej szczęśliwe...

15 lipca 2013

TATRY: KOZICE NA CZERWONYCH WIERCHACH


W końcu, po 2 miesiącach od powrotu, kończę relację z wiosennego wyjazdu w Tatry. Na zakończenie został dzień, który był najbardziej zaskakujący, nieprzewidywalny i tym samym taki o którym się najdłużej pamięta.

To była niby zwykła wycieczka na Czerwone Wierchy, szlakiem, którym już kiedyś szłam i nie był ani zbytnio męczący ani wymagający. Tym razem jednak zmęczyłam się i to porządnie. Zaczęliśmy niebieskim szlakiem na Miętusi Przysłop i poszliśmy w górę na Małołączniak. Nad głowami krążyły złowieszcze chmury, ale słońce nie dawało za wygraną i mocno grzało. 


10 lipca 2013

TATRY: MUR ZA SICHLĄ

Murzasichle - mała, spokojna wieś położona u stóp Tatr, będąca naszą bazą wypadową podczas ostatniego pobytu w górach.

3 lipca 2013

TATRY: CHOCHOŁOWSKIE FIOLETOWE DYWANY


W końcu udało mi się skończyć koleją część relacji z pobytu w Tatrach. Jeśli już zapomnieliście, co było wcześniej, pisałam już o Dolinie Pięciu Stawów i o Rusinowej Polanie.






Pierwszego dnia naszego pobytu pomaszerowaliśmy do Doliny Chochołowskiej. Trasa, jakich nie lubię, czyli równiutki, górski asfalt aż do samego schroniska. Ale szliśmy tam w ważnym celu. Chcieliśmy zobaczyć fioletowe dywany krokusów leżące wiosną w dolinie. Odkąd pamiętam zawsze o tym marzyłam, no i teraz marzenie się spełniło. I choć krokusy już przekwitały, to i tak było pięknie.

27 czerwca 2013

ŚWIATOWY DZIEŃ SMERFÓW


Hej dzieci jeśli chcecie zobaczyć smerfów świat
przed ekran dziś zapraszam Was!


Wiecie, że 22 czerwca obchodzony jest Światowy dzień Smerfa? Z tej okazji w ubiegłą sobotę w parku Skaryszewskim w Warszawie wyrosła jednodniowa wioska smerfów.

Między kolorowymi smerfnymi domkami kręciły się rzesze sympatyków tych małych, niebieskich istot. Ustawiali się oni w kolejce i smerfowali sobie niebieskie lody.

16 czerwca 2013

TATRY: W DOLINIE STAWÓW POLSKICH




Tego dnia w niekończącym się ogonku samochodów jechaliśmy w stronę Łysej Polany. Planowaliśmy udać się do Doliny Pięciu Stawów Polskich. Pogoda nikogo nie rozpieszczała, przy wodogrzmotach Mickiewicza zaczęła się burza, ale tak jak szybko przyszła, tak i poszła. Po pół godzinie spędzonej pod drzewem ruszyliśmy w dalszą drogę. I ku naszemu szczęściu 90% osób idących z nami za cel miało Morskie Oko. Tylko nieliczni skręcali z asfaltowej drogi na kamienistą ścieżkę prowadzącą do Pięciu Stawów.

9 czerwca 2013

TATRY: RUSINOWA WE MGLE

Ostatni wyjazd w Tatry przyniósł nam wiele niespodziewanych wrażeń: pogoda jak w kalejdoskopie, upał i palące słońce, deszcz i burza z piorunami, miejscami śnieg do kolan lub strumienie zamiast ścieżki. Często nie spotykaliśmy przez kilka godzin ani żywego ducha na szlaku, innym razem w gęstej mgle, z widocznością na kilkanaście metrów witały nas kozice (prawdziwe tatrzańskie kozice, które zawsze chciałam zobaczyć!). Na Polanie Chochołowskiej z kolei - fioletowe dywany krokusów i tłumy ludzi.
Czasem w ciągu kilku godzin deszcz moczył nas kilkukrotnie, a potem suszyło słońce. Chodziliśmy po górach odpoczywając i męczyliśmy się wędrując. Dziwiliśmy się i zachwycaliśmy. Jak to w górach, jak to w Tatrach.


5 czerwca 2013

KASIA: CZERWCOWO-PLENEROWO

Ostatnią sobotę padało, uparcie padało niemalże cały dzień. Deszczowe chmury i deszcz odpuściły dopiero późnym popołudniem. Udało nam się wtedy, razem z Kasią, wyjść na chwilę z domu. Było zimno, mokro i mocno wiało, a deszczowe chmury nadal krążyły dookoła. Ale udało nam się zrobić kilka zdjęć, zresztą sami zobaczcie.

22 maja 2013

ZIELONO MI

"i spokojnie... a pogoda rozśpiewana..."

Wiosenne posty są takie rozśpiewane, same z siebie łączą się z piosenkami. Ostatnio były pachnące bzy z "Małgośki" Maryli Rodowicz, a dzisiaj soczyste zielenie z piosenki Kasi Nosowskiej.
W takie chłodne, mokre majowe wieczory brakuje tylko rechotu żab za oknem, który był nieodłącznym elementem każdej wiosny przez kilkanaście lat mojego życia...

20 maja 2013

TO BYŁ MAJ

" Pachniała Saska Kępa szalonym, zielonym bzem, to był maj..."
a oszałamiający zapach bzów z wczorajszego spaceru był tak intensywny, że czuć go w powietrzu aż do teraz...

12 maja 2013

RZYM: RZYMSKICH SPACERÓW CZĘŚĆ 2

Grubo ponad miesiąc od naszego wyjazdu do Rzymu kończę powyjazdową relację. Dzisiaj kolejna część rzymskich spacerów, w słońcu i upale, w przenikliwym wietrze i w strugach lejącego deszczu. Podczas wyjazdu mieliśmy cały pogodowy kalejdoskop.

Tak też było podczas naszej wizyty w Koloseum, jednym z najbardziej charakterystycznych miejsc wiecznego miasta. Wchodząc, do Koloseum chowaliśmy się przed zacinającym deszczem, a kiedy weszliśmy do środka świeciło już ładne słoneczko.
A samo Koloseum? Ogromne. Wręcz monumentalne. Ale, co mi trochę „nie pasowało” odbudowywane w taki sposób, że dokładnie widać różnicę pomiędzy oryginałem a dobudowanymi elementami. Fakt, że jest odbudowywane łatwo zrozumieć, ząb czasu nadszarpnie wszystko, ale czy nie można byłoby tego zrobić w sposób mniej rzucający się w oczy…

6 maja 2013

RZYM: SPACERY PO WIECZNYM MIEŚCIE (CZ.1)

Rzym – miasto, do którego prowadzą wszystkie drogi, stolica świata opływająca w bogactwa z każdej niemal epoki. Potężne ruiny i niszczejące mury, majestatyczne pałace, wieże i kopuły. Miasto, w którym podobno każdy, chociaż raz w życiu być powinien. I na nas przyszła pora. Dzisiaj kilka słów i zdjęć z pierwszej części spacerów po wiecznym mieście. 


Tego dnia zaczęliśmy od Piazza del Popolo, który nie był celem samym w sobie. Udaliśmy się tam ze względu na górujące nad placem wzgórze Monte Pincio. Rozpościera się stamtąd jedyny w swoim rodzaju widok na miasto; na Watykan z Bazyliką Św. Piotra, na morze kolorowych rzymskich domów ciągnące się aż po horyzont i górujący nad nimi biały, monumentalny pomnik Victorio Emanuele, którego włosi podobno bardzo nie lubią. Widoki na miasto są stamtąd faktycznie niezwykłe.


19 kwietnia 2013

RZYM: NIEDZIELA PALMOWA W WATYKANIE

Relację z naszego wyjazdu do Rzymu zacznę od dnia, który był zarówno najcieplejszym jak i najbardziej zaskakującym dniem całego naszego wyjazdu.


Był to 2 dzień pobytu w Rzymie. Pobudka o nieludzkiej godzinie, śniadanie zjedzone najszybciej jak się da, aby tylko wyjść już z mieszkania. Poprzedniego wieczoru dokładnie sprawdzona godzina rozpoczęcia mszy na Placu Św. Piotra. Drugiej mszy (po inauguracyjnej) nowo wybranego Papieża Franciszka. Msza miała się zacząć 9:40. Wreszcie wychodzimy. 1,5 godz. przed mszą. Choć mieszkamy 10 minut drogi od Placu Św. Piotra. Wszędzie tłumy; wycieczki, grupy, rodziny. Wszyscy idą w jednym kierunku - tym samym, co my. Po drodze kupujemy gałązki oliwne. Mamy zamiar dojść jak najbliżej bazyliki. Idziemy. Nagle zatrzymujemy się - 20 metrów przed kolumnadą, (którą wchodziliśmy na plac), tłum. Nie da rady dalej. Jeden krok, drugi. Nic, ciągle w miejscu. Stoimy jak wszyscy. Czekamy. Mija 5 minut, mija kolejne 5. Nagle jakieś poruszenie.
Okazje się, że tłum (a my z tym tłumem) staliśmy tylko w kolejkach do bramki. Plac był pusty. Dopiero teraz to widać. Zaczynają nas wpuszczać. Powoli idziemy, przechodzimy przez pierwsze bramki, potem drugie. Przechodzimy i ... jesteśmy! Na placu jeszcze mało ludzi. O wiele mniej niż się spodziewaliśmy. Idziemy najbardziej do przodu jak się da. Omijamy sektor stojący, idziemy najdalej jak będzie można.


15 kwietnia 2013

WIOSNA NAD ROZLEWISKIEM

Nieśmiało, małymi kroczkami, ale idzie już w naszą stronę. Wiosna. Już pojawiły się pierwsze krokusy, przyleciały bociany, żaby wyszły z zimowych kryjówek. Grzejące coraz mocniej słońce roztopiło zalegające masy śniegu. Woda zalała wszystko co się dało. Wiosna... jeszcze szara i jednocześnie coraz bardziej kolorowa.
 

11 kwietnia 2013

WIOSNO! NA ROWER!

Warszawa. Plac Grzybowski. Mała kafejka Fotka Cafe. Można tam wypić kawę, zjeść ciastko. Poplotkować, ale i kupić zdjęcia Warszawy. W toalecie na ścianie, obok zdjęć rowerów - jest wierszyk, a właściwie refren pewnej piosenki:

"Bo rower to jest cud maszyna,
On własną duszę ma
Aluminiowy pirat na morzu leśnych traw
Gdy śmieje się dziewczyna, co obok ciebie gna,
To najpiękniejsza chwila jaką znasz"


Las w okolicy Białej Podlaskiej


6 kwietnia 2013

RZYM: WŁOSKIE DOLCE VITA

Przedświąteczny tydzień, kiedy w Polsce temperatury spadały kilkanaście stopni poniżej zera, my spędziliśmy w ciepłym, wiosennym Rzymie. Tym razem nie był to wyjazd we dwoje, a bardziej logistycznie skomplikowana, rodzinna 7-osobowa wycieczka. Pięć dni w Wiecznym mieście każdemu z nas przyniósł masę wrażeń. 



1 kwietnia 2013

ŚMIGUS-DYNGUS POD ŚNIEGIEM

Pogoda panująca za oknami od wczoraj zdaje się być bardziej bożonarodzeniowa niż wielkanocna. Dzisiaj w lany poniedziałek, na czasie jest bardziej lepienie bałwana i walka na śnieżki niż lanie wodą.
Z uwagi na ciągłe śnieżyce za oknem - nawet pisanki przybrały zimowe ciuszki. Miejmy nadzieję, że to wszystko tylko taki żart na Prymę Aprylis i jutro już wszystko wróci do normy.

30 marca 2013

ZIMOWA WIELKANOC


Spokojnych, wesołych i rodzinnych Świąt Wielkanocnych. 
A w szczególności trochę wiosennego ciepła, bo ta zima chyba już się wszystkim znudziła.

18 marca 2013

WIOSNO, POKOLORUJ ŚWIAT

Chciałoby się wiosny, już bardzo by się chciało. Chyba im bliżej to tej sądnej daty 20.03, tym bardziej każdy z nas na nią czeka... Czeka, wypatruje i doczekać się nie może...bo ona jakoś wcale się do nas nie śpieszy. Na razie pozostaje tylko cieszyć się swoim kolorowym kawałkiem wiosny na parapecie...

Korzystanie z treści oraz zdjęć bloga POLOWANIE NA MOTYLE (renata-fotografia.blogspot.com) bez wiedzy właściciela jest zabronione. (Dz. U. Nr 24, poz. 83)
Obsługiwane przez usługę Blogger.