23 grudnia 2014

TROGIR I SPLIT: CHORWACKIE PEREŁKI

To był jeden z ostatnich dni naszego pobytu w Dalmacji. Pogoda nie była plażowa, było pochmurno i wietrznie. 
Postanowiliśmy, że jedziemy na zwiedzanie. Padło na dwa miasteczka: Trogir, podobno najpiękniejsze miasto w Chorwacji i stolicę Dalmacji: Split


13 grudnia 2014

ChORWACJA: WRZESIEŃ W DALMACJI (cz. 1)

Wrześniowy wyjazd do Chorwacji to jeden z najbardziej leniwych wyjazdów w życiu. 10 dni spędzonych nad Adriatykiem z kilkoma wycieczkami "w głąb" kraju. Upalne dni spędzone nad wodą, prosto z okien widok na lazurowe morze i małe skaliste plaże tylko dla naszej czwórki. Mgliste wieczory w górach, wizyty w zatłoczonych miastach i jazda krętymi drogami nad przepaściami. A na koniec dwa dni ulewy (bo to nie był zwykły deszcz), zamknięte Jeziora Plitwickie i powódź w północnej części kraju. Dzisiaj pierwsza cześć mieszaniny chorwackich widoków.


9 grudnia 2014

MAZOWIECKI PARK KRAJOBRAZOWY

Jedną z listopadowych niedziel spędziliśmy w okolicach Otwocka, w lasach należących do Mazowieckiego Parku Krajobrazowego. Było spokojnie i cicho, w rześkim jesiennym powietrzu spacerowaliśmy aż do wieczora...

18 listopada 2014

BIESZCZADY: JESIENNE WZGÓRZA NAD SOLINĄ

Ostatniego dnia pobytu w Bieszczadach wstaliśmy bardzo wcześnie. Czekała nas długa droga do domu, a chcieliśmy jeszcze zahaczyć o Solinę i zobaczyć parę rzeczy po drodze. Kiedy wyjeżdżaliśmy z Wetliny było zimowo i mroźno, ale im bliżej południa tym robiło się cieplej. 

9 listopada 2014

BIESZCZADY: NIEISTNIEJACE WSIE I DREWNIANE CERKWIE W DOLINIE SANU

Drugiego dnia naszego pobytu w Bieszczadach postanowiliśmy wybrać się w dolinę Sanu i odwiedzić stare wsie i drewniane podkarpackie cerkwie. Rano udaliśmy się w kierunku nieistniejącej już wsi Hulskie, po której dzisiaj zostały tylko ruiny cerkwi i mały cmentarz w lesie. Okolice wsi są to bardzo odludne tereny, stara zniszczona droga, znaki, które być powinny, ale ich nie ma i bieszczadzka cisza, która towarzyszyła nam cała drogę.


6 listopada 2014

BIESZ-CZADOWY WEEKEND: SPÓŹNIONA WĘDRÓWKA POŁONINAMI

Złotą polską jesień w Bieszczadach chciałam zobaczyć od zawsze. Kiedy w dzieciństwie dostałam album o Bieszczadzkim Parku Narodowym z przepięknymi zdjęciami jesiennych połonin, którymi zachwycałam się niezliczoną ilość razy, chciałam to wszystko zobaczyć na własne oczy. 
I choć książkę tę mam pewnie już ponad 15 lat dopiero teraz udało się znaleźć chwilę czasu na wyjazd. W Bieszczadach spędziliśmy zaledwie 3 październikowe dni i niestety spóźniliśmy się na spotkanie ze złotą jesienią. Bieszczadzkie buczyny zgubiły już liście…. Ale po kolei….

2 listopada 2014

GABRYSIA I MATEUSZ: SIERPNIOWY PLENER

Pisałam już o krótkiej wizycie w Kazimierzu przy okazji ślubu Gabrysi i Mateusza. Na kilka godzin przed spacerami po Kazimierzu, w promieniach wschodzącego słońca razem z Młodymi robiliśmy zdjecia. Przez 3 godziny włóczyliśmy się po łąkach, polach i lasach. Gabrysia i Mateusz nie zmrużyli oka po całonocnej zabawie - choć zmęczeni, spisali się na medal.

15 października 2014

CZERNIAKÓW-CZERSK, CZYLI ROWEREM WZDŁUŻ WISŁY

Piękny jesienny dzień to idealny czas na rower! My ostatnią sobotę wykorzystaliśmy maksymalnie jak się dało. W końcu udało nam się zrealizować planowaną już od wiosny trasę rowerową wałem wiślanym z Czerniakowa do Czerska. I w sumie dobrze, że zrobiliśmy to dopiero teraz. W jesiennej szacie krajobrazy na trasie były naprawdę piękne. 

10 października 2014

JESIENNA SOBOTA NA WSI

W ostatni weekend, który spędzaliśmy na wsi pogoda dopisała. Piękny słoneczny początek jesieni, na niebie nie było nawet jednej chmurki i tak przez cały dzień. Pobudka o dość wczesnej jak na sobotę porze i jeszcze przed śniadaniem wybiegłam na dwór. Udało mi się złapać ostatnie poranne mgły. Zapowiadał się piękny dzień...


7 października 2014

DOMEK Z NIEBIESKIM DACHEM

Ostatni weekend spędziliśmy na lubelskiej wsi. Dopisała piękna, jesienna pogoda. Całą sobotę przebywaliśmy na powietrzu, wykorzystując czas bardzo aktywnie (niebawem coś więcej o tym napiszę i pokażę). W niedzielę już w drodze powrotnej do stolicy zainteresował mnie pewien obrazek.


29 września 2014

WARSZAWSKIE GRILOWANIE

To była sierpniowa, upalna sobota. Całe popołudnie spędziliśmy grilując w wesołej gromadzie. Dzieci bawiły się, biegały dookoła i nurkowały w wysokiej trawie. Wylegiwaliśmy się na kocach, grzejąc się w popołudniowym słońcu. Leniuchowaliśmy na całego. Siedzieliśmy tak aż do wieczora. Słońce zaszło, nad głowami zaczęły latać nietoperze, komary gryzły coraz bardziej. Była już noc kiedy zabraliśmy się do domu.

23 września 2014

WRZEŚNIOWE JABŁKA

Dawno nie było tutaj aktualnych tematów. Dzisiaj będzie o jabłkach, jakże popularnych ostatnim czasem. W ostatnią sobotę w przerwie prac ogrodowych poszliśmy do sadu. Zerwaliśmy cały koszyk czerwonych jabłek. A, że temat jabłek na czasie to przy okazji zrobiliśmy kilka zdjęć.

20 września 2014

KAZIMIERZ DOLNY


Na początku sierpnia przy okazji ślubu Gabrysi i Mateusza (z którego zdjęcia postaram się kiedyś pokazać) udało nam się spędzić kilka godzin w Kazimierzu Dolnym. Po 3 godzinach snu, porannym plenerze z Młodymi (na którym komary chciały nas zjeść żywcem) w drodze powrotnej do Warszawy wstąpiliśmy na chwilę do Kazimierza. Środek upalnej niedzieli, początek festiwalu Dwa Brzegi, czyli tłumy ogromne i my chcący chwilę odpocząć po męczącej sobocie. Z odpoczynku jednak nici - upał był nie do wytrzymania, po godzinnym spacerze zdecydowaliśmy, że czas wracać do domu.



17 września 2014

KATARZYNA

Okolice mojego domu rodzinnego. Woda, las i ścieżki, które przemierzałam milion razy. Pewnej sierpniowej niedzieli przy zachodzącym słońcu ruszyłam wydeptaną trasą raz jeszcze (w towarzystwie Kasi).

14 września 2014

ISLANDIA: PÓŁNOC WYSPY

Po długim czasie nieobecności wracam z kolejną porcją islandzkich widoków. To już ostatnia planowana część wpisów i zdjęć z pobytu na wyspie (choć nie obiecuję, że nie będzie jeszcze czegoś nieplanowanego - sami wiecie jak mnie zachwycił ten zakątek świata). Dzisiaj będzie o krajobrazach Islandii północnej, gdzie spędziliśmy 2 dni. Ostatnio wspomniałam o miejscu w którym przywitały nas czerwone światła w kształcie serduszek. Było to w Akureyri - drugim co do wielkości mieście wyspy i stolicy północnej części kraju. 

27 sierpnia 2014

ISLANDIA: DROGA NA PÓŁNOC

Dzisiaj w ten zimny sierpniowy wieczór, kiedy termometr pokazuje 14 st., a za oknem pada deszcz, zabieram Was w podróż na północ Islandii. Przed nami długa droga, będziemy jechać cały dzień. I choć cel mamy, to na Islandii sama droga jest celem. Tam nie trzeba jechać do konkretnego miejsca, aby zobaczyć coś pięknego. Cała wyspa jest piękna. Jedziemy więc...

14 sierpnia 2014

THE BEST OF ICELAND: FIORDY ZACHODNIE


Fiordy Zachodnie "islandzki koniec świata" to poprzecinany szkierami półwysep, który z resztą wyspy łączy jedynie kilka wąskich szos. Jest to najdziksze i najbardziej odludne miejsce na Islandii. Półwysep pokryty jest górami, które opadają stromymi ścinami do fiordów. Region ten jest trudno dostępny (zimą większość dróg jest zamknięta), docierają tu nieliczni turyści, ale i mieszkańców jest jak na lekarstwo - mieszka tu około 2% mieszkańców wyspy (mniej więcej 7,5 tys.). To region w którym rządzi natura, zabudowania oddalone od siebie po kilkadziesiąt kilometrów, a jeśli podczas drogi spotkasz 2-3 samochody w ciągu godziny, to będzie to już tłum. 






8 sierpnia 2014

ISLNDIA: PIERWSZE WRAŻENIA I GEJZERY



Dzisiaj kilka słów i obrazków z naszego pierwszego dnia na wyspie. Po wylądowaniu na lotnisku w Keflaviku około 9 rano, po ciężkiej nocy spędzonej na lotnisku w Manchesterze, odbieramy samochód z wypożyczali (w której witają nas Polacy) i ruszamy w drogę. Zmęczeni, bez planu na pierwszy dzień, jedziemy kilka kilometrów i zatrzymujemy się na śniadanie. Potem decydujemy, co dalej: pada na Golden Circle, popularną pętlę turystyczną na południu wyspy. Do przejechania mamy około 200 km, na nocleg wracamy do Reykjaviku. 
 


1 sierpnia 2014

LIPCOWY WEEKEND NA WSCHODZIE


Ostatni weekend lipca spędziliśmy w małej wiosce na wschodzie Polski. Plan na nadchodzące dni był następujący: rodzinna  impreza w stodole. Kilkanaście osób dorosłych; piątka szalonych dzieciaków; uporczywy upał, który nie pozwalał na normalne funkcjonowanie; mnóstwo śmiechu i zabawy; ogromny stół kuszący smakołykami z grilla; piłki, rowery, kometka; muchy i komary, które atakowały wszystkich. Każdy robił to na co miał ochotę. Zamieszanie przez duże Z. Choć było męcząco, bo i upał i mało snu, to było bardzo miło.

24 lipca 2014

ISLANDIA: LODOWCOWE CUDA NATURY

Lodowce to rzecz, która na Islandii zaciekawiła nas najbardziej. Jęzory lodowca wychodzące z górskich dolin, ogromne bryły lodu w małym jeziorku na przedpolu lodowca – to jedne z najbardziej spektakularnych widoków. Przyroda piękna i groźna zarazem – i my w małym aucie na bezkresnym pustkowiu. Jadąc drogą nr 1 na południu wyspy zatrzymaliśmy się m.in. w dwóch miejscach, które zrobiły na nas ogromne wrażenie.

18 lipca 2014

ISLANDIA: JEZIORO JOKULSARLON

Dzisiaj upał był niemiłosierny, a pogoda na najbliższe dni nie przedstawia się kolorowo. Zapowiadają upały do 32 st. C. A wiecie, że ja nie cierpię upałów. Dla ochłodzenia atmosfery przenosimy się na Islandię - nad małe jezioro położone na południu wyspy - Jezioro Jökulsárlón tzw. "lagunę lodowcową". Wszędzie piszą, że jest to jedno z najpiękniejszych miejsc na Islandii i nie mogę temu zaprzeczyć. 

13 lipca 2014

ISLANDIA: Z VIKU DO REYKJAVIKU

Trasa nr 1 pomiędzy stolicą Islandii a małą wioską Vik jest bardzo malownicza. To tak jakby z każdym kilometrem wjeżdżać do całkowicie innej baśniowej krainy. Droga biegnie przez czarne pola zaschniętej lawy; przez długie mosty na rzekach lodowcowych; przez zielone pola i łąki; u podnóża stromych szczytów i brzegiem oceanu. Z jednej strony ocean, a z drugiej urwiste skały i wychodzące z gór jęzory lodowca. Dookoła biegają niezliczone owieczki, a za płotami pasą się islandzkie konie. Zza zakrętów wyłaniają się kolejne wodospady, przy których raz po raz słońce maluje kolorowe tęcze. Pogoda jak to na Islandii, zmienną jest. Ile razy było tak, że przed nami wisiały granatowe chmury i lały się strugi deszczu, a patrząc za siebie widzieliśmy ciepłe wiosenne słońce i błękitne niebo. Mieliśmy nawet krótką przygodę ze śniegiem. Wszystko to zaserwowała nam Islandia w ciągu jednego dnia i to zupełnie za darmo.

Baśniowe widoki na drodze nr 1

4 lipca 2014

ISLANDIA: CZARNE PLAŻE VIKU I KLIFY DYRHOLAEY

Vik i Mýrdal ("Zatoka bagiennej doliny") to miasteczko położone około 180 km na wschód od Reykjaviku. Pomimo bezsennej nocy, jaką zafundowali nam właściciele hotelu, rano zebraliśmy się na zwiedzanie miasteczka i okolic. Vik to jedno z najbardziej deszczowych miejsc na całej Islandii, nas tego dnia pogoda jednak oszczędziła i mieliśmy piękne słońce i niebieskie niebo.

Centrum miejscowości Vik

30 czerwca 2014

ŚWIĘTOKRZYSKIE NA CHWILĘ

Pewien czerwcowy dzień. Zapakowaliśmy się w samochód (a w piątkę wcale nie było to takie łatwe) i ruszyliśmy.  
Kierunek --> Świętokrzyskie. Pogoda idealna: ciepło, ale nie upalnie i rześki wiaterek. Po dotarciu na miejsce wspięliśmy się na Łysą Górę - drugi pod względem wysokości szczyt Gór Świętokrzyskich i zwiedziliśmy znajdującą się tam Bazylikę na Świętym Krzyżu, będącą najstarszym sanktuarium na ziemiach polskich. Tam upłynęła nam większa cześć dnia. W drodze powrotnej wstąpiliśmy jeszcze do Ujazdu gdzie znajduje się znany Zamek Krzyżtopór. Zamek należał do rodu Ossolińskich, jest zbudowany w stylu włoskim w oparciu o kalendarz: "okien miał tyle, ile dni w roku, pokoi tyle, ile tygodni; sal wielkich tyle, ile miesięcy, a cztery narożne jego baszty odpowiadały liczbie kwartałów. Został on zniszczony w czasie potopu szwedzkiego. Dzisiaj zamek to tylko ruina, nie da się jednak zaprzeczyć, że bardzo malownicza ruina, będąca zresztą jedną z największych atrakcji turystycznych województwa świętokrzyskiego.

16 czerwca 2014

MAZOWSZE: NADWIŚLAŃSKIE REZERWATY


Dzisiaj polskie klimaty. Robimy przerwę od Islandii, aby się nikomu nie znudziła. Zdjęć i pomysłów na posty mam tak wiele, że o Islandii będzie jeszcze dużo i długo (tym bardziej, że ciągle nie mogę przestać się nią zachwycać). 
Czerwcowa sobota, niepewna pogoda, ale decydujemy się na wycieczkę. Decyzję, dokąd jedziemy, podejmujemy dopiero w samochodzie. Ostatecznie lądujemy w nadwiślańskich, podwarszawskich rezerwatach przyrody: Wikliny Wiślane i Kępy Kazuńskie. Całą drogę na zmianę świeci słońce i pada deszcz - później się rozpogadza. Kręcimy się tu i ówdzie bez pośpiechu (chyba, że uciekamy przed komarami) i tak mija nam czas aż do wieczora. Niebieskie niebo, letni wiatr, woda, cisza i spokój - wszystko na wyciągnięcie ręki. 

9 czerwca 2014

REYKJANES: ISLANDIA W MINIATURZE


Półwysep Reykjanes to jedno z najczęściej odwiedzanych miejsc na Islandii, głównie, dlatego, że znajduje się na wyciągnięcie ręki od międzynarodowego lotniska w Keflaviku. My dotarliśmy tam ostatniego dnia, na kilka godzin przed oddaniem samochodu. W dodatku spotkała nas najgorsza pogoda podczas całego wyjazdu - więc była to ekspresowa wycieczka. 
Pierwszym miejscem, przy którym się zatrzymaliśmy były suszarnie ryb (i tutaj była jeszcze ładna pogoda – popołudniowe słońce i chodzące nad głowami chmury). Wietrzny i chłodny klimat Islandii sprzyja suszeniu ryb starymi sposobami. W wielu częściach wyspy można spotkać takie suszarnie.

30 maja 2014

NIEZWYKŁE ISLANDZKIE WIDOKI

Wróciliśmy. Kilka dni temu wróciliśmy z Islandii. Przez tydzień spędzony na wyspie objechaliśmy jej południową i północną część, na chwilę zahaczyliśmy też o Fiordy Zachodnie. Przejechaliśmy ponad 3 tys. kilometrów. Widzieliśmy moc niezwykłych rzeczy i niespotykanych nigdzie indziej krajobrazów. Będzie dużo do opowiadania i pokazania. Dokładniejsze relacje będą niebawem tymczasem chciałam Wam trochę przybliżyć tę piękną wyspę. Sami zobaczcie, że naprawdę warto tam jechać. A ja choć raczej nie wracam w odwiedzone już miejsca, na Islandię na pewno jeszcze pojadę (bo zostało jeszcze tak dużo do zobaczenia).


Jedna zagroda = jedna wioska. Sąsiedzi nie są potrzebni.Dodaj napis

17 maja 2014

ISLANDIA: KRAINA CZTERECH ŻYWIOŁÓW

Miejsce gdzie ludzie nie mają nazwisk, gdzie jeśli nie podoba Ci się pogoda wystarczy, że poczekasz pięć minut, a na pewno się zmieni. Kraj, w którym jest więcej owiec niż ludzi, gdzie nie ma prawie wcale drzew, a deszcz często pada poziomo. Miejsce, gdzie przysmakiem jest zgniłe mięso wieloryba, gdzie basenem jest największy ściek w Europie, a latem dzień trwa 21 godzin. Kraj w którym odwołano budowę drogi ponieważ mogłoby to zdenerwować elfy (link do artykułu na ten temat).
 


31 marca 2014

OSTATNI WEEKEND MARCA

Ostatni weekend marca, ostatni taki ciepły marcowy dzień. Ostre wiosenne słońce zmuszało do wyjścia z domu. Wsiedliśmy na rowery i pojechaliśmy. Sprawdzaliśmy jak wiosna pokolorowała Mokotów, ile wody płynie w Wiśle i jak ładną okolicę mamy nieopodal domu. Idealne rozpoczęcie sezonu rowerowych wycieczek.

11 marca 2014

GDAŃSK: SPACER PO DŁUGIM TARGU

Pamiętam swoją pierwszą wizytę w Gdańsku. Były to początki maja, stłoczeni w małym, ciasnym busie jechaliśmy pośród żółtych, kwitnących pól rzepaku. Nocowaliśmy w bursie gdańskiej, a całe dnie wykorzystaliśmy do granic możliwości oglądając wszystko co się dało. Szczegółowo zwiedzaliśmy miasto z przewodnikiem w ręku: Kościół Mariacki, Żuraw nad Motławą, Ratusz, Dom Uphagena, Dwór Artusa, Muzeum Bursztynu, wszystkie kościoły, bramy i inne zabytki. Popłynęliśmy na Westerplatte i weszliśmy na wszystkie możliwe punkty widokowe. Pogoda nas nie rozpieszczała, a w ramach pamiątek, kupiliśmy zimowe rękawiczki i opaski na głowę. Był to bardzo intensywny wyjazd, ale nigdy później nie zwiedziłam już Gdańska tak dokładnie jak wtedy. 

20 lutego 2014

ZIMA NAD BAŁTYKIEM

W jeden z lutowych weekendów wybraliśmy się na północ, nad morze. Nad morzem zimą nigdy nie byłam, a zawsze chciałam. Bardzo fajnym miejscem, które również odwiedziłam po raz pierwszy było Orłowo: małe klimatyczne molo, kutry rybackie na plaży i osławione klify pionowo spadające do morza. Choć było zimno i wiatr urywał głowy - zimy nie było. Nie było też tłumów, ani na plaży, ani na molo, tylko przy klifach spacerowali pojedynczy ludzie.


29 stycznia 2014

STYCZNIOWA ZIMA

Przyszła sporo spóźniona, ale z jakim impetem. Wkroczyła pewna siebie i nie daje za wygraną. Znowu zaskoczyła wszystkich, nie tylko drogowców. Śnieżyce, zaspy, kilkanaście stopni mrozu i wiatr, który przeszywa na wylot. Zimo, mokro - nie chce się wychylać nosa z domu. Ale i ładnie, biało - aż zachęca do spacerów i wycieczek.



18 stycznia 2014

SYCYLIA: MAŁOMIASTECZKOWE KLIMATY

Ostatni post z wyjazdu na Sycylię będzie o miastach i miasteczkach przez które przejeżdżaliśmy i które odwiedziliśmy w czasie naszej tygodniowej tułaczki po sycylijskich drogach.

Erice - to pierwsze sycylijskie miasteczko, które przyszło nam odwiedzić. Małe senne miasteczko położone gdzieś wysoko w chmurach. O Erice pisałam już w oddzielnym poście - gdzie pojawiło się więcej zdjęć.


10 stycznia 2014

SYCYLIA: WIDOKÓWKI Z PODRÓŻY

Październikowy tydzień spędzony na Sycylii to kalejdoskop krajobrazów, kolorów i miejsc. Przemierzając wyspę poznaliśmy ją z kilku zupełnie różnych stron. Spacerowaliśmy złotymi plażami, pluskaliśmy się w turkusowej wodzie. Znaleźliśmy śnieg na Etnie i oglądaliśmy biedronki chowające się przed wiatrem na zboczu wulkanu. Wchodziliśmy na strome schody Turków, gdzie słońce spiekło nas na czerwono. Oglądaliśmy nadmorskie zachody słońca i przejechaliśmy nocą przez góry w centralnej części wyspy. Dowiedzieliśmy się jak smakuje kaktus i odwiedziliśmy sycylijski szlak solny.

Dzisiaj luźny zbór widokówek z naszej podróży. Garść krajobrazów i miejsc jakie odwiedziliśmy po drodze.
Została mi jeszcze jedna część fotorelacji z wyjazdu, skupię się w niej na miastach i miasteczkach w jakich zawitaliśmy, ale o tym niebawem, już w kolejnym poście.

Etna - śnieg w okolicach górnej stacji kolejki

6 stycznia 2014

SYCYLIA: ERICE - PODNIEBNA CISZA

Pierwszy dzień na Sycylii. Po śniadaniu zjedzonym na tarasie z widokiem na ogromne wzgórze ruszamy w drogę. Krętymi drogami, do góry, do miasteczka Erice, położonego na szczycie wzgórza, które oglądaliśmy z tarasu. Strome ulice. Wąskie serpentyny z widokiem na morze. Docieramy do Erice, miasteczka przycupniętego wysoko na wapiennej grani. Brukowane uliczki, małe zacienione podwórza, zabytkowy zamek, promenada z widokiem na wybrzeże, prastare mury miejskie, zaciszne parki i przepiękne widoki na okolicę - od morza aż po dalekie szczyty gór. To właśnie tutaj zjedliśmy pierwsze sycylijskie, przepyszne cannoli. Opuszczamy miasteczko wczesnym popołudniem... a podobno Erice nabiera szczególnego uroku dopiero pod koniec dnia (kiedy wyjeżdżają wszyscy jednodniowi turyści, jak my), a oglądane stamtąd zachody słońca na długo pozostają w pamięci.

Gustaw Herling Grudziński o Erice pisał tak: "Nigdzie na Sycylii nie panuje tak głęboka cisza. Ludzie, nawet gdy wychodzą z domów, poruszają się jakby na palcach, ocierają się o mury i szybko znikają"

4 stycznia 2014

LUBLIN: ŚWIĄTECZNĄ PORĄ

Jeden z ostatnich wieczorów starego roku. Wieczorny spacer po lubelskiej starówce. Przenikliwy mróz, mało ludzi, cisza i spokój...

2 stycznia 2014

ŚWIĄTECZNIE, POŚWIĄTECZNIE, SYLWESTROWO, NOWOROCZNIE


Na 2014 rok dla każdego z Was:
  • dużo dobrych chwil, spokoju na co dzień, bezgranicznej radości z codzienności, spełniania marzeń (jednego po drugim) i wielu cudownych chwil, które chciałoby się zatrzymać nie tylko na zdjęciach.

Korzystanie z treści oraz zdjęć bloga POLOWANIE NA MOTYLE (renata-fotografia.blogspot.com) bez wiedzy właściciela jest zabronione. (Dz. U. Nr 24, poz. 83)
Obsługiwane przez usługę Blogger.