26 czerwca 2017

HOI AN (CZ III): WIETNAMSKIE NAJ!

Hoi An to jedno z najprzyjemniejszych miejsc w Wietnamie, wśród tych które udało nam się odwiedzić. Kolorowe, z zabytkowym starym miastem. Z klimatycznym hotelem za grosze, który rezerwowaliśmy dzień wcześniej. Z pysznym jedzeniem (tak dobrze je dzisiaj wspominam). Z tłocznym, kolorowym targiem o poranku. Z rzeką o brązowej wodzie, która pierwszego dnia naszego pobyt wylała na ulice. To miasto lampionów we wszystkich kolorach tęczy, święcących nad ulicami. To miasto krawiectwa, gdzie ubrania na miarę szyte są w mgnieniu oka. Hoi An to również najbardziej polskie z wietnamskich miast, dzięki polskiemu inżynierowi Kazimierzowi Kwiatkowskiemu, który sprzeciwił się planom wyburzenia zabytkowej części miasta i tym samym ocalił w Hoi An, to co dzisiaj przyciąga turystów z całego świata. 

Mówią, że Hoi An to jedno z najbardziej urokliwych i przyjaznych turystom miejsc w Wietnamie. I tak właśnie było, te kila dni w Hoi An to jedne z lepszych wspomnień z tego wyjazdu. 

Pozostałe posty z Hoi An znajdziecie TU i TU

20 czerwca 2017

WIETNAM: ZATOKA HA LONG

Ha Long Bay znana na całym świecie zatoka Lądującego Smoka. Jeden z cudów świata. Miejsce, które za życia trzeba zobaczyć. Miejsce, które wcale mnie nie zachwyciło.

8 czerwca 2017

ZAMEK MOSZNA: POLSKI ZAMEK DISNEYA

Zamek w Mosznej był ostatnim punktem naszej majówki, ostatnim i zarazem najprzyjemniejszym. Do zamku dotarliśmy wczesnym popołudniem. Omijając tłumy, kolorowe stragany, w końcu udało nam się podjechać pod zamek i zakwaterować. Mieliśmy rezerwację na pokój, a raczej komnatę z sufitem na 5 metrach wysokości, z przestrzenią w której zmieściłoby się kilkadziesiąt osób. 

28 maja 2017

BANGKOK: KOLOROWE MIASTO (CZ II)

W Bangkoku łącznie spędziliśmy 3 dni. Zwiedzaliśmy, spacerowaliśmy, ale głównie staraliśmy się przeżyć nieznośny upał w tym dziwnym mieście. Mieście bardzo tłocznym, głośnym i chaotycznym. Mówi się, że Bangkok można albo kochać albo nienawidzić. Moje odczucia co to tego miasta nie są aż tak skrajne, ale wiem jedno: im więcej mija czasu od mojej wizyty w Bangkoku, tym moje wspomnienia (i sympatia do miasta) są większe. 

Dzisiaj oprócz kolejnej dawki zdjęć, trochę ciekawostek o Bangkoku. Poczytajcie i zobaczcie sami.

22 maja 2017

WIOSENNY DESZCZ WE WROCŁAWIU

Tegoroczna majówka nie zaczęła się zbyt słonecznie. We Wrocławiu, który był naszym pierwszym przystankiem cały czas padał deszcz. Było szaro, buro i przeraźliwie zimno. W mieście spędziliśmy zaledwie jedno popołudnie, które rozpoczęliśmy obiadem w "Piecu na Szewskiej", gdzie zjedliśmy jedną z najlepszych pizz którą jadłam w Polsce (lepsza była tylko ta prawdziwie włoska, którą jedliśmy w Varennie nad Jeziorem Como).

Po obiedzie  w strugach deszczu chodziliśmy po mieście, ale chmury i deszcz, które stawały się coraz silniejsze po trzech godzinach wygoniły nas do domu. 

12 maja 2017

ŻYRARDÓW: MIASTO IDEALNE (NIE TYLKO NA SPACER)

Do Żyrardowa pierwszy raz trafiłam ponad 10 lat temu w szary, bury listopadowy dzień. Razem z całą grupą studentów zwiedzaliśmy Mazowsze w ramach jednego z fakultetów. Do miasta dojechaliśmy już późnym popołudniem, było już prawie ciemno i przyznam się, że niewiele z Żyrardowa pamiętam, ale zapamiętałam jedno, że bardzo mi się wtedy tam podobało. Pomimo tej całej niekorzystnej jesiennej aury. I od tamtej pory chciałam wrócić. A wiadomo, że do miejsc położonych najbliżej, wrócić jest najtrudniej, to udało się dopiero w tym roku.   

8 maja 2017

WIETNAM: GÓRY MARMUROWE

Będąc w Hoi An w środkowym Wietnamie (o Hoi An pisałam już TU i TU) postanowiliśmy wybrać się w Góry Marmurowe. Codziennie rano przy śniadaniu patrzyłam na tablicę z ofertami wycieczek. Całodniowa, zorganizowana wycieczka z obiadem kosztowała 400 tys. dongów wietnamskich/za osobę. My jednak nawet nie pomyśleliśmy aby wykupić wycieczkę w biurze i tuż po śniadaniu ruszyliśmy na dworzec aby znaleźć odpowiedni autobus.

6 maja 2017

DAWID GAREDŻA: NA GRUZIŃSKIM PUSTKOWIU

Dawid Garedża to kompleks klasztorny położony na zupełnym pustkowiu na południu
Gruzji, tuż przy granicy z Azerbejdżanem. Prowadzi do niego długa droga przez zupełne pustkowie, biegnąca wzdłuż czegoś na kształt stepu z trawami sięgającymi aż po horyzont. I to właśnie to miejsce było naszym celem ostatniego dnia pobytu w Gruzji. 

27 kwietnia 2017

WARDZIA - GRUZIŃSKI PLASTER MIODU

Jest upalny lipcowy poranek, po śniadaniu i pakowaniu się ruszamy w drogę z Achalciche jedziemy na południowy wschód w kierunku skalnego miasta, ukrytego gdzieś w skałach nad rzeką Kura. Po półtorej godziny jazdy docieramy do Wardzi. Wradzia to jedno z dwóch gruzińskich miast skalnych wydrążone w skale na wysokości 1300 m n.p.m.

22 kwietnia 2017

TAJLANDIA: BANGKOK PO RAZ PIERWSZY

Bangkok był początkiem naszej podróży po Azji. Wylądowaliśmy rano w gorącym, dusznym i wilgotnym mieście. Kiedy tylko dotarliśmy do hotelu jedyne na co mieliśmy ochotę to odespać ten długi lot. Pierwsze kroki skierowaliśmy na miasto dopiero wieczorem, w czasie kiedy Bangkok zaczynał żyć.  Ulice były pełne ludzi: tubylcy, turyści i niezliczeni sprzedawcy wszystkiego co można kupić. Była ciepła listopadowa noc, Bangkok jak to Bangkok budził się do życia, a my próbowaliśmy się w tym zamieszaniu odnaleźć.

Świątynie kompleksu Wat Pho, gdzie znajduje się pomnik Leżącego Buddy.

18 kwietnia 2017

GRUZJA: MAŁY KAUKAZ I ACHALCICHE

Poprzednie posty z Gruzji znajdziecie TUTAJ

Tego dnia wstaliśmy wcześnie rano, był upalny poranek, na niebie ani jednej chmurki. Tuż po śniadaniu zjedzonym na tarasie z widokiem na centrum Batumi i Morze Czarne ruszyliśmy w drogę.
Czekała nas "długa" trasa, choć aż do jej końca  sami nie wiedzieliśmy jak długa ostatecznie będzie.

5 kwietnia 2017

WIOSENNE POPOŁUDNIE W KRAKOWIE

O Krakowie napisano już chyba wszystko i to do tego stopnia, że od dwóch dni nie mogę napisać pięciu zdań na temat mojej wizyty w Grodzie Kraka. Przy okazji wyjazdu służbowego zawitałam do Krakowa przed weekendem. Początkowo chciałam przedłużyć pobyt o weekend, ale ostatecznie cieszyłam się, że wracam.

26 marca 2017

WIDOK NA WARSZAWĘ

Pewnego zimnego, styczniowego dnia pojechaliśmy do Pałacu Kultury i Nauki i stanęliśmy w kolejce do kas, aby kupić bilety na taras widokowy. Po kilkunastu latach mieszania w Warszawie w końcu postanowiliśmy zobaczyć Warszawę z góry. Po odczekaniu swojego czasu w ekspresowym tempie wjechaliśmy na górę. 

16 marca 2017

BATUMI, ACH BATUMI....

Wracając z pięknej Swanetii pojechaliśmy do Batumi. Do miasta dotarliśmy późno w nocy. Mieliśmy nocleg na obrzeżach Batumi na jednym ze wzgórz z którego rozciągał się widok na miasto. Noc była upalna, na ochłodzenie wiatr przynosił morską bryzę. A rano faktycznie się ochłodziło, do tego stopnia, że cały dzień niebo było spowite ciężkimi, szarymi chmurami. Było ciepło, duszno i wilgotno, zanosiło się na deszcz. 

11 marca 2017

TBILISI: PIERWSZE SPOTKANIE Z GRUZJĄ

W Tbilisi spędziliśmy zaledwie jeden dzień. To był pierwszy dzień naszego pobytu w Gruzji. Po porannym locie, lądowaniu o 4 rano, drodze do hotelu (oczywiście z przygodami) i krótkim odespaniu nocy - ruszyliśmy na miasto. 

Park Europejski, po lewej Most Pokoju

1 marca 2017

SKRZYCZNE ZIMOWĄ PORĄ

Za oknem już prawie wiosna. Choć szaro, buro i ponuro to czuć już ją w powietrzu. Zima już poszła. Mieliśmy ostatnio okazję ją spotkać. Prawdziwą, piękną zimę. Taką, którą można się zachwycać i taką za którą się tęskni.

To był szybki, weekendowy wyjazd w góry. Jeszcze w czasie drogi, stojąc w ogromnych korkach na wyjeździe z Warszawy zastanawialiśmy się czy to ma sens. Dojeżdżając w okolice Szczyrku i nie widząc ani grama śniegu te wątpliwości były coraz większe. Ale jak tylko ruszyliśmy w góry i krajobraz zmieniał się wraz z wysokością już wiedzieliśmy, że tam na szczycie jest inny świat, prawdziwa zima.

21 lutego 2017

HOI AN (CZ II): O PORANKU

W Hoi An spędziliśmy trzy dni. Ostatniego dnia tuż przed wyjazdem, wstałam wcześnie rano i ruszyłam na spacer (podobnie jak w Mui Ne). I to właśnie tego dnia, tego ostatniego poranka zobaczyłam miasto w najpiękniejszej odsłonie. O szóstej rano turyści jeszcze spali. Po ulicach mknęły skutery wypełnione dziećmi, to rodzice odwozili je do pobliskiej szkoły. Ciepłe, poranne słońce pokolorowało i tak już kolorowe domy. Wietnamskie "babcie" pchały swoje wózki z owocami, aby zająć swoje miejsce na targu. Było cicho i spokojnie, i tak pusto w porównaniu z inną porą dni czy wieczorem, kiedy to ulice zapełnia tłum turystów. 

9 lutego 2017

HOI AN (CZ I): W KOLOROWYM SERCU WIETNAMU

Do Hoi An dotarliśmy bladym świtem. Autobus którym jechaliśmy z Mui Ne wysadził nas na dworcu ok 5 rano. Nie udało nam się dogadać z taksówkarzem co do ceny, więc postanowiliśmy iść do hotelu na piechotę. Według mapy nie było to daleko. 
I w rzeczywistości nie było, drogę tę normalnie w kolejne dni pokonywaliśmy w 10-15 minut, ale tego ranka zajęło nam to zdecydowanie dłużej. 

Przepiękna kolorowa starówka w Hoi An i zalane miasto. Pierwszego dnia naszego pobytu wylała, przepływająca przez miasto, rzeka zalewając okoliczne ulice.

6 lutego 2017

MUI NE (CZ II): TOTALNE LENISTWO

Drugi dzień w Mui Ne był jeszcze bardziej leniwy niż pierwszy. Zaczęłam go bardzo wcześnie rano, kiedy to ok. godziny 6:00 zwlekłam się z łóżka aby iść na plażę i podpatrywać rybaków, wyciągających sieci z wody.

1 lutego 2017

MUI NE (CZ I): NADMORSKIE LENISTWO, BAJKOWY POTOK I CZERWONE WYDMY


Wcześniejsze posty z Wietnamu znajdzie TUTAJ

Mui Ne to mała miejscowość na południu Wietnamu nad Morzem Południowochińskim. Mui Ne ma dwa oblicza, z jednej strony to spokojna wioska rybacka, a z drugiej turystyczny kurort opanowany przez Rosjan.
Całe szczęście, że my trafiliśmy tam jeszcze przed sezonem, pod koniec pory deszczowej, uniknęliśmy dzięki temu dzikich tłumów. 
W Mui Ne spędziliśmy 3 dni. Tę część podróży wspominam jako najbardziej spokojną i leniwą, bez oglądania miliona zabytków.

28 stycznia 2017

GRUZJA: DROGA NAD JEZIORA KORULDI

Wcześniejsze posty z Gruzji możecie zobaczyć TUTAJ

Jeziora Koruldi nie były planowane, w sumie to nawet nie mieliśmy na nie czasu, ale jednak je zobaczyliśmy. Tego dnia mieliśmy już opuszczać Swanetię i jechać do Batumi, była przed nami długa droga. Szkoda było jednak nie zobaczyć jezior… 

15 stycznia 2017

GRUZJA: MESTIA I LODOWIEC CHALAADI

Wcześniejsze posty z Gruzji możecie zobaczyć TUTAJ

Tak jak pisałam Swanetia to jeden z piękniejszych regionów Gruzji, a szlak do Lodowca Chalaadi, wijącego się wśród ostrych szczytów Kaukazu to jedno moich ulubionych miejsc. 

8 stycznia 2017

SAJGON W SAJGONIE (CZ II)

Pierwszy post z Sajgonu znajdziecie TUTAJ. 
 
Sajgon/Ho Chi Minh City w ciągu dnia wygląda zupełnie inaczej niż w nocy. Przede wszystkim jest spokojniej, mniej ludzi. Upał trzyma wszystkich w bezpiecznych miejscach. Najwięcej ludzi jest na ulicy wcześnie rano, a później wieczorem, kiedy temperatura staje się bardziej znośna. 

Korzystanie z treści oraz zdjęć bloga POLOWANIE NA MOTYLE (renata-fotografia.blogspot.com) bez wiedzy właściciela jest zabronione. (Dz. U. Nr 24, poz. 83)
Obsługiwane przez usługę Blogger.