8 maja 2017

WIETNAM: GÓRY MARMUROWE

Będąc w Hoi An w środkowym Wietnamie (o Hoi An pisałam już TU i TU) postanowiliśmy wybrać się w Góry Marmurowe. Codziennie rano przy śniadaniu patrzyłam na tablicę z ofertami wycieczek. Całodniowa, zorganizowana wycieczka z obiadem kosztowała 400 tys. dongów wietnamskich/za osobę. My jednak nawet nie pomyśleliśmy aby wykupić wycieczkę w biurze i tuż po śniadaniu ruszyliśmy na dworzec aby znaleźć odpowiedni autobus.


Autobus znaleźliśmy i okazało się, że nawet dobry :) Problemem stało się dopytanie o cenę, bo nikt nie chciał nam jej podać. Za bilet nie płacisz przy wsiadaniu. Jedziesz gdzie chcesz i dopiero w momencie wysiadania podchodzi Pan od biletów i mówi ile masz zapłacić. Także całą drogę nie wiedzieliśmy ile normalnie kosztuje bilet, a ile zapłacimy my (bo przecież do normalnej ceny trzeba doliczyć jeszcze podatek od bycia turystą).
Po około 30-45 minutach jazdy kierowca dawał znaki, że wysiadamy. Pan „biletowy” powiedział cenę, zapłaciliśmy i wysiedliśmy. Czy cena była rozsądna? Wydawała się duża, tym bardziej, że w drodze powrotnej jadąc tym samym autobusem bilet był 20 tys. tańczy,  ale do teraz nie wiemy jaka jest prawdziwa cena takiego przejazdu. 



Wysiedliśmy na jakimś skrzyżowaniu, z każdej strony widać było charakterystyczne wzniesienia Gór Marmurowych.  Góry Marmurowe to 5 wyrastających z płaskiego terenu skalistych wzgórz będących jednocześnie kompleksem świątyń wbudowanych w skały i znajdujące się tam jaskinie. Niektóre groty służyły w czasie wojny jako szpitale dla rannych.
Okolica gór Marmurowych to jeden wielki stragan, chyba w każdym domu jest zakład kamieniarski produkujący figurki i posągi z marmuru.
Jeśli ktoś chce mieć posąg 5-metrowego Buddy, 2-metrowego lwa lub jakąkolwiek inną małą lub dużą figurkę proszę bardzo. Paradoksalnie, marmur wykorzystywany przez tutejszych rzeźbiarzy pochodzi z Chin, ponieważ przy takiej skali z jaką produkowane są figury, Gór Marmurowych wkrótce by nie było. 





Poszliśmy w kierunku Thon Son, czyli najwyższej z gór. Wejście na sam szczyt ze zwiedzaniem kilku znajdujących się tam jaskiń, niezliczonych pagód oraz punktów widokowych zajęło nam 4 godziny. Pogoda tego dnia była dziwna, było gorąco, bardzo wilgotno, a jednocześnie okrutnie wiało. 
 


 

 

Droga powrotna do Hoi An minęła szybko, za bilet zapłaciliśmy już mniej niż poprzednio, a cała wycieczka z biletami na autobus, biletami wstępu i obiadem, takim na jaki mieliśmy ochotę (tym razem była to zupa Wonton), kosztowała nas nie więcej niż 100 tys./za osobę.


Pyszna zupa Wonton - bulion z pierożkami wonton, wypełnionymi mięsem wieprzowym. Danie bardziej chińskie niż wietnamskie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Korzystanie z treści oraz zdjęć bloga POLOWANIE NA MOTYLE (renata-fotografia.blogspot.com) bez wiedzy właściciela jest zabronione. (Dz. U. Nr 24, poz. 83)
Obsługiwane przez usługę Blogger.